24.08.2019 aktualizacja 25.08.2019

Wmurowano akt erekcyjny pod budowę pomnika kawalerii pod Komarowem

Juliusz Rómmel - dowódca 1 Dywizji Jazdy podczas bitwy pod Komarowem. 1918 r. Źródło: CBN Polona Juliusz Rómmel - dowódca 1 Dywizji Jazdy podczas bitwy pod Komarowem. 1918 r. Źródło: CBN Polona

Pomnik chwały polskiej kawalerii stanie w miejscu bitwy pod Komarowem, stoczonej przez Polaków z bolszewikami w 1920 r., uważanej za jedno z największych starć jazdy w XX w. W sobotę wmurowano akt erekcyjny pod jego budowę.

W sobotę rozpoczęły się dwudniowe obchody 99. rocznicy bitwy pod Komarowem. Na polu walki odprawiona została polowa msza św. w intencji poległych żołnierzy i odbył się capstrzyk kawaleryjski. Wmurowano akt erekcyjny pod budowę pomnika Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w liście do uczestników uroczystości podkreślił, że kawaleria ma szczególne miejsce w tradycji i dziejach polskiego oręża. "Żołnierze na koniach zaszczytnie zapisali się na kartach naszej historii od najdawniejszych czasów. Dziś z dumą wspominamy wielkie zwycięstwa polskich rycerzy, husarii i ułanów" – napisał Błaszczak w liście, który odczytał wiceminister obrony narodowej Marek Łapiński.

"Bitwa pod Komarowem jest jednym z najbardziej chlubnych epizodów polskiej kawalerii. Mimo porażki w bitwie warszawskiej wojska radzieckie pozostawały groźne, szczególnie I Armia Konna, która nie brała udziału w ataku na polską stolicę. W wielkim starciu oddziałów konnych polscy kawalerzyści ostatecznie odebrali inicjatywę Rosjanom, zadając poważne straty i wypierając ich z Zamojszczyzny" – napisał szef MON.

Budowa pomnika pod Komarowem planowana była już przed wojną. "To nie myśmy ten pomnik wymyślili, to inicjatywa uczestników bitwy, kawalerzystów II Rzeczypospolitej, my spełniamy ich testament" – powiedział Tomasz Dudek, przewodniczący stowarzyszenia "Bitwa pod Komarowem", które jest inwestorem pomnika.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek powiedział, że pomnik zwycięstwa pod Komarowem powinien był stać już "od lat, co jest absolutnie konieczne do tego, żebyśmy kształtowali naszą ojczyznę w duchu chrześcijańskim, tych tradycji, które przyświecały kawalerzystom w tym miejscu 99 lat temu".

"1920 rok to był czas, kiedy na zachodzie Europy czekano niemal z otwartymi rękoma na rewolucję komunistyczną. Gdyby oni przeszli wówczas to pole, doszliby do Gibraltaru, zajęliby całą Europę. Tu na tym polu 99 lat temu uratowano chrześcijańską Europę na kolejne 100 lat. Tego trzeba mieć świadomość i dlatego ten pomnik, monument wielkich rozmiarów, musi tu stanąć" – powiedział Czarnek.

Budowa pomnika pod Komarowem planowana była już przed wojną. "To nie myśmy ten pomnik wymyślili, to inicjatywa uczestników bitwy, kawalerzystów II Rzeczypospolitej, my spełniamy ich testament" – powiedział Tomasz Dudek, przewodniczący stowarzyszenia "Bitwa pod Komarowem", które jest inwestorem pomnika.

Pomnik ma stanąć w pobliżu miejscowości Wolica Śniatycka, na szczycie wzgórza, o które toczyły się walki w 1920 r. Monument o wysokości 18 metrów będzie górował nad okolicą. Jego głównym elementem mają być husarskie skrzydła wykonane z betonu, między nimi ustawione zostaną brązowe odlewy szarżujących jeźdźców. Projekt nawiązuje do planów pomnika sporządzonych przed wojną.

Pomnik zostanie wzniesiony na mauzoleum, do którego będzie można wejść. Umieszczone mają być w nim znaki pułków kawalerii, które walczyły pod Komarowem, a na zewnątrz znaki innych polskich jednostek kawaleryjskich. Pomnik będzie pełnił jednocześnie rolę platformy widokowej, wokół niego po polu bitwy poprowadzone zostaną ścieżki edukacyjne. Prace nad wykonaniem pomnika już trwają. Ma być gotowy w przyszłym roku, na setną rocznicę bitwy.

Pomnik zostanie wzniesiony na mauzoleum, do którego będzie można wejść. Umieszczone mają być w nim znaki pułków kawalerii, które walczyły pod Komarowem, a na zewnątrz znaki innych polskich jednostek kawaleryjskich. Pomnik będzie pełnił jednocześnie rolę platformy widokowej, wokół niego po polu bitwy poprowadzone zostaną ścieżki edukacyjne. Prace nad wykonaniem pomnika już trwają. Ma być gotowy w przyszłym roku, na setną rocznicę bitwy.

Co roku walki pod Komarowem przypominane są przez manewry i inscenizacje walk, odbywające się na polu bitwy. W niedzielę w pokazach walk kawaleryjskich ma wziąć udział około 150 jeźdźców.

Bitwa pod Komarowem była jedną z decydujących o losach wojny polsko-bolszewickiej. Historycy uznają ją też za jedną z największych bitew z udziałem kawalerii w XX wieku. Polscy żołnierze 31 sierpnia 1920 r. pobili tu zmierzającą w kierunku Warszawy osławioną armię konną Siemiona Budionnego, która po tym starciu została zmuszona do wycofania się. Po całodniowej walce Polacy pokonali kilkukrotnie liczniejszego przeciwnika, odbierając mu inicjatywę.

Bitwa zaangażowała wielkie siły kawalerii. Łącznie po obu stronach 21 pułków jazdy, z czego sześć polskich. Oprócz brawurowych szarż dochodziło też do zaciętej walki z udziałem piechoty, a także działań lotnictwa bojowego. Polacy przejęli zgromadzone w wozach taborowych spore zapasy wroga. Bolszewicy stracili w boju ok. 1,5 tys. żołnierzy, bilans ofiar u Polaków był pięciokrotnie niższy.

Konna Armia Budionnego, sowiecka formacja kawaleryjska, stanowiła główną siłę uderzeniową Armii Czerwonej na Ukrainie. Do boju w wojnie polsko-bolszewickiej weszła 27 maja 1920 r., atakując polskie pozycje na południe od Kijowa. Pod Komarowem wojska polskie miały szansę zadać Budionnemu ostateczną klęskę, ale nie udało im się całkowicie okrążyć jego armii. (PAP)

Autor: Zbigniew Kopeć

kop/ joz/

Copyright

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.